Trochę spóźniona, ale też zachwycona, bo Lauryn wraca... ponoć... w sumie wraca już od dobrych kilku lat, ale dobrze, nie czepiam się. Na najlepszych można czekać długo, może nie w nieskonczoność, ale Lauryn, D'Angelo... czekam, wiernie i lojalnie. Muzyczny internet rozgrzmiał, kiedy w pojawił się prawdopodobnie nowy kawałek od Lauryn Hill. Repercussions brzmi tak:
W sumie tak jakbym słyszała coś w stylu muzyki na Miseducation of Lauryn Hill.... jeśli to nowe, demo, brzmi nieźle. A jeśli stare i to fałszywy alarm, to... ech... i tak czekam i cokolwiek wyjdzie od tej artystki jest skazane na sukces, jest jedyna w swoim rodzaju. Ostatnio pewien producent [Irv Gotti, ten sam od Ja Rule'a] porównał Nicki Minaji do Lauryn... już samo słowo porównał jest dla mnie jakimś nieporozumieniem. Gdzieś wyczytałam w komentarzach, że ten sam pan kiedyś za czasów swej świetności stwierdził, że Ja Rule to następny 2pac. Tak, pamiętam... a może lepiej zapomnieć;)
All in all... Lauryn wracaj!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Napisz coś od siebie.